Wirtualna asystentka OLX czy Useme - gdzie realnie są klienci
Dwa najczęściej wskazywane miejsca na pierwsze zlecenia działają na zupełnie innej zasadzie. Jedno jest tablicą ogłoszeń, drugie pośrednikiem w rozliczeniu. Pokazujemy, kiedy który się opłaca.
Pracujesz w administracji? Załóż trwały profil pod swoim miastem i specjalizacją albo ułóż zakres obowiązków w narzędziu. Bez prowizji.
Załóż profilPytanie wraca w każdej grupie dla asystentek i prawie zawsze dostaje odpowiedź w formie listy portali. Lista niczego nie rozstrzyga, bo OLX i Useme nie są dwiema wersjami tego samego. To dwa różne mechanizmy, które rozwiązują dwa różne problemy, i dopiero to decyduje, który z nich ma sens w Twojej sytuacji.
Krótka odpowiedź
OLX jest tablicą ogłoszeń: wystawiasz swoją ofertę i czekasz, aż ktoś z okolicy zadzwoni. Useme jest pośrednikiem w rozliczeniu: znajdujesz tam zlecenia, a serwis wystawia dokument i rozlicza wynagrodzenie także wtedy, gdy nie masz działalności gospodarczej, pobierając za to prowizję. Jeśli Twoim problemem jest brak zapytań, zaczynasz od OLX. Jeśli problemem jest to, jak legalnie wystawić rachunek pierwszemu klientowi, zaczynasz od Useme.
Czym te dwa kanały różnią się w praktyce
Różnica jest głębsza niż interfejs. Na OLX to Ty jesteś ofertą i Ty prowadzisz całą relację: negocjujesz, ustalasz zakres, wystawiasz dokument i sama pilnujesz płatności. Serwis kończy swoją rolę w momencie, w którym klient do Ciebie napisze. Na Useme relacja jest trójstronna, bo serwis wchodzi między Ciebie a klienta na etapie umowy i pieniędzy. W zamian bierze procent od wartości zlecenia. Wysokość prowizji i zasady rozliczenia sprawdzasz w regulaminie serwisu, bo zmieniają się w czasie i nie ma sensu przepisywać ich tutaj.
Z tej różnicy wynika wszystko inne. Na OLX konkurujesz ceną z lokalnymi ogłoszeniami, bo klient widzi kilkanaście podobnych ofert obok siebie i najczęściej sortuje je właśnie po cenie. Na Useme konkurujesz ofertą w konkursie do konkretnego zlecenia, czyli za każdym razem zaczynasz od zera, niezależnie od tego, ile zleceń masz już za sobą.
Porównanie kanałów, w których wirtualna asystentka szuka klientów
| Kryterium | Profil w katalogu | OLX | Useme | Grupy na Facebooku |
|---|---|---|---|---|
| Kto zaczyna rozmowę | Klient, po znalezieniu profilu | Klient, po Twoim ogłoszeniu | Ty, składając ofertę | Ty, odpowiadając w wątku |
| Prowizja od zlecenia | Brak | Brak | Tak, procent od wartości | Brak |
| Rozliczenie bez działalności | Musisz załatwić sama | Musisz załatwić sama | Załatwia serwis | Musisz załatwić sama |
| Trwałość | Profil działa stale | Ogłoszenie wygasa | Oferta dotyczy jednego zlecenia | Post tonie w kilka godzin |
| Na czym konkurujesz | Zakresem zadań i specjalizacją | Głównie ceną | Ofertą i historią w serwisie | Szybkością odpowiedzi |
| Nakład pracy tygodniowo | Niski po opublikowaniu | Niski po wystawieniu | Wysoki, oferty piszesz stale | Bardzo wysoki |
Cudzych cenników i prowizji nie przepisujemy, bo zmieniają się bez uprzedzenia. Jedyna kwota, którą podajemy u siebie, stoi w cenniku profilu w katalogu.
Kiedy OLX ma sens dla wirtualnej asystentki
OLX sprawdza się wtedy, gdy Twoja oferta da się opisać jednym zdaniem i ma lokalne zakotwiczenie. Obsługa biura, wystawianie faktur, prowadzenie kalendarza i odbieranie telefonów dla małej firmy z okolicy to typy zleceń, których ludzie faktycznie tam szukają. Ogłoszenie kosztuje niewiele, wystawiasz je raz i przez kilka tygodni pracuje bez Twojego udziału.
Ma jednak dwa koszty, które widać dopiero po miesiącu. Pierwszy to presja cenowa: obok Twojej oferty stoją ogłoszenia osób, które schodzą niżej, a klient przeglądający listę nie zna różnicy między jednym opisem a drugim. Drugi to wygasanie. Ogłoszenie ma datę ważności i po niej przestaje istnieć, więc widoczność, którą zbudowałaś, znika razem z nim i zaczynasz od początku.
Wniosek praktyczny jest taki, że ogłoszenie na OLX warto pisać zakresem, a nie ceną. Opis "prowadzę skrzynkę i kalendarz, pilnuję terminów płatności, przygotowuję dokumenty do księgowej, rozliczenie godzinowe lub ryczałt" odsiewa osoby szukające najtańszej godziny, zanim zdążą napisać. To ten sam mechanizm, który opisujemy przy portfolio wirtualnej asystentki: konkret w opisie zmienia to, kto się do Ciebie odzywa.
Kiedy Useme ma sens dla wirtualnej asystentki
Useme rozwiązuje problem, którego OLX nie dotyka w ogóle: formalne rozliczenie zlecenia bez własnej firmy. Dla osoby, która dopiero sprawdza, czy ten zawód jest dla niej, to realna wartość. Zamiast zakładać działalność pod pierwsze zlecenie na kilkaset złotych, rozliczasz je przez serwis i decyzję o firmie podejmujesz później, na podstawie faktycznych przychodów. Trzecią drogą jest działalność nierejestrowana wirtualnej asystentki, która przy małych kwotach nie wymaga ani firmy, ani prowizji.
Druga sytuacja, w której ma to sens, to klient zagraniczny albo klient korporacyjny, który wymaga uporządkowanej dokumentacji i nie zamierza podpisywać umowy z osobą prywatną. Serwis zdejmuje z Ciebie tę część rozmowy.
Cena za to jest podwójna. Płacisz prowizję, czyli przy każdej złotówce oddajesz procent, i płacisz czasem, bo oferty do zleceń piszesz nieustannie. Przy dwóch zleceniach miesięcznie to nie boli. Przy stałej współpracy rozliczanej co miesiąc prowizja zaczyna być najdroższym elementem Twojego kosztu prowadzenia działalności, a wtedy przejście na własne rozliczenie zwykle się opłaca. Jak policzyć ten moment, pokazujemy we wpisie o tym, jak ustalić stawkę godzinową wirtualnej asystentki.
Czego nie załatwi żaden z tych dwóch kanałów
Ani OLX, ani Useme nie budują Twojej widoczności poza własnym serwisem. Ogłoszenie wygasa, oferta dotyczy jednego zlecenia, a osoba, która wpisuje w wyszukiwarkę nazwę Twojego miasta i rodzaj wsparcia, którego potrzebuje, nie trafi na żadne z nich. To jest cała różnica między kanałem, w którym trzeba być aktywnym, a widocznością, która zostaje.
Dlatego rozsądny układ jest mieszany i wygląda mniej więcej tak. Useme zostaje na rozliczenie pierwszych zleceń i klientów, którzy tego wymagają. OLX zostaje na lokalne zapytania i wznawiasz ogłoszenie, kiedy masz wolne godziny. Trzeci element, czyli stały, indeksowany opis Twojej oferty, odpowiada za zapytania od osób, które o Tobie nie słyszały i nie przeglądają akurat żadnego portalu. Cztery drogi do zlecenia, wraz z kosztem i czasem, jaki naprawdę pochłaniają, zestawiliśmy na stronie o zleceniach dla wirtualnej asystentki.
Zanim zaczniesz pracę, ustal warunki na piśmie
Niezależnie od kanału pierwsze zlecenie warto zamknąć umową, nawet krótką. Przy współpracy zdalnej wystarczy ustalenie zakresu, terminu, formy rozliczenia i tego, co się dzieje, gdy zakres urośnie w trakcie. Jeżeli klient jest z drugiego końca Polski, całą formalność da się dziś zamknąć zdalnie, bo umowę można podpisać elektronicznie bez drukowania i wysyłki, a taki podpis jest wiążący. Brak ustaleń na piśmie mści się zwykle w trzecim miesiącu, kiedy zakres cichcem urósł o dwie godziny tygodniowo i nie bardzo wiadomo, od kiedy.
Wirtualna asystentka OLX czy Useme - co wybrać na start
Jeżeli nie masz działalności i chcesz sprawdzić zawód na dwóch albo trzech zleceniach, zacznij od Useme, bo zdejmie z Ciebie formalności, a prowizja przy tej skali jest do zniesienia. Jeżeli masz już formę rozliczenia i brakuje Ci wyłącznie zapytań, OLX da Ci ich więcej za mniejszy nakład pracy, pod warunkiem że napiszesz ogłoszenie zakresem, nie ceną. A jeżeli po kilku miesiącach zauważysz, że każdy nowy klient kosztuje Cię tydzień szukania, to znak, że brakuje Ci trzeciego elementu: opisu, który pracuje wtedy, gdy Ty pracujesz dla obecnych klientów.
Ten opis możesz złożyć od ręki. Zaznacz zadania, które obsługujesz, w narzędziu na stronie głównej, a dostaniesz gotowy zakres obowiązków, nazwę stanowiska i listę narzędzi, których potem użyjesz i w ogłoszeniu na OLX, i w ofercie na Useme, i w profilu wirtualnej asystentki administracyjnej w katalogu.