Wirtualna asystentka LinkedIn: profil, strona usług i wiadomości, które przynoszą zlecenia
LinkedIn jest jedynym miejscem, gdzie właściciel firmy sam przegląda profile osób, którym może zlecić pracę. Pokazujemy, co wpisać w profilu i na stronie usług, jak pisać do firm i dokąd je potem prowadzić.
Pracujesz w administracji? Załóż trwały profil pod swoim miastem i specjalizacją albo ułóż zakres obowiązków w narzędziu. Bez prowizji.
Załóż profilW skrócie: wirtualna asystentka zdobywa zlecenia z LinkedIn wtedy, gdy profil mówi w nagłówku, jakie zadanie przejmuje i dla kogo, sekcja Informacje opisuje efekt dla firmy, a strona usług pozwala ją znaleźć w wyszukiwarce usług LinkedIn. Do tego potrzebne są krótkie wiadomości do właścicieli firm, pisane po obejrzeniu ich profilu, i jeden stały adres z pełną ofertą, który można przesłać wspólnikowi. Sam profil bez wiadomości nie przynosi klientów, a same wiadomości bez oferty pod linkiem kończą się pytaniem o cenę i ciszą.
Ten tekst jest dla asystentki, która ma już pierwszych klientów albo doświadczenie z biura i chce, żeby kolejne zlecenia przychodziły od firm, a nie z giełd, na których wygrywa najniższa stawka.
Dlaczego LinkedIn działa dla wirtualnej asystentki inaczej niż giełda zleceń
Na giełdzie firma wystawia ogłoszenie, a Ty jesteś jedną z kilkudziesięciu odpowiedzi. Na LinkedIn kolejność jest odwrotna: właściciel firmy, prezes albo office manager widzi Twój profil, zanim sam wie, że potrzebuje pomocy. To są dokładnie te osoby, które decydują o zleceniu i mają budżet, a w dodatku znają się nawzajem, więc jedno dobrze obsłużone zlecenie przynosi polecenie od kogoś z ich sieci.
Minus jest jeden i poważny. LinkedIn nagradza regularność. Profil, który ostatni raz zmienił się dwa lata temu, i konto, z którego nikt nie pisze, nie przynoszą nic. Dlatego plan poniżej zakłada, że poświęcasz na to kilka godzin tygodniowo, a nie jedno popołudnie.
Co wpisać w profilu wirtualnej asystentki na LinkedIn
Tabela jest listą kontrolną. Każdy wiersz to miejsce, które firma widzi w innym momencie: nagłówek w wynikach wyszukiwania i pod komentarzami, sekcję Informacje po kliknięciu, a stronę usług wtedy, gdy szuka wykonawcy wprost.
| Miejsce na profilu | Co wpisać | Czego unikać | Kiedy firma to widzi |
|---|---|---|---|
| Nagłówek | Zadanie i typ klienta, np. "Prowadzę skrzynkę i kalendarz zarządów firm produkcyjnych" | "Wirtualna asystentka, pasjonatka organizacji" | W wynikach wyszukiwania, pod każdym Twoim komentarzem i wiadomością |
| Informacje | Trzy zdania: co przejmujesz, w jakim rytmie, po czym klient pozna efekt | Historia życia i lista cech charakteru | Po kliknięciu w profil, zwykle pierwsze dwie linijki |
| Strona usług | Kilka usług nazwanych zadaniami, język, praca zdalna | Jedna usługa "wsparcie administracyjne" | Gdy firma szuka wykonawcy w wyszukiwarce usług |
| Wyróżnione | Link do pełnej oferty i jeden opisany przykład pracy | Certyfikaty z kursów bez opisu, czego dotyczyły | Tuż pod sekcją Informacje |
| Doświadczenie | Obecna działalność jako pierwsza pozycja, z wymienionymi klientami za ich zgodą | Luka bez opisu albo tylko dawny etat | Gdy firma sprawdza, czy jesteś aktywna |
Nagłówek ma limit 220 znaków, ale w wynikach wyszukiwania widać tylko jego początek. Dlatego najważniejsze słowa, czyli zadanie i klienta, stawiasz na samym przodzie. Słowa "wirtualna asystentka" warto zostawić w nagłówku, bo tak szukają Cię firmy, ale nie jako jedyną treść.
Strona usług na LinkedIn: co daje wirtualnej asystentce
Strona usług to osobna część profilu dla freelancerów i małych firm. Według centrum pomocy LinkedIn jej założenie jest bezpłatne, a usługi z niej można znaleźć w wyszukiwarce LinkedIn i w katalogu usług. Przycisk prośby o ofertę, galeria przykładów pracy i dodatkowe zapytania od klientów są dostępne w płatnych planach, takich jak Premium Business.
Na start wystarcza wersja bezpłatna. Wybierz usługi, które odpowiadają zadaniom, a nie ogólnej kategorii, dopisz, że pracujesz zdalnie, i podaj języki. Płatny plan ma sens dopiero wtedy, gdy przez kilka tygodni widzisz, że firmy wchodzą na Twoją stronę usług, ale nie mają jak łatwo poprosić o wycenę.
Jak pisać do firm na LinkedIn, żeby nie wyglądało to na spam
Wiadomość, która działa, ma trzy cechy: jest krótka, odnosi się do czegoś konkretnego z profilu albo strony firmy i proponuje jedno zadanie, a nie całą listę usług. Przykład: "Widzę, że w ciągu miesiąca otworzyli Państwo dwa nowe oddziały. Przy takim tempie zwykle rośnie liczba maili od kandydatów i dostawców. Przejmuję pierwszą linię skrzynki zarządu, od 8:00 do 12:00. Jeśli to temat na teraz, wyślę opis, jak to wygląda u innych firm." Takich wiadomości wysyłasz kilka tygodniowo, a nie kilkadziesiąt dziennie.
Zanim napiszesz, sprawdź, kto w firmie decyduje. W małej firmie to właściciel, w średniej często office manager albo asystentka zarządu, która sama szuka odciążenia. Szukanie tych osób, gdy chcesz robić to na większą skalę, przypomina pracę działu sprzedaży, i część asystentek zamiast pisać do przypadkowych firm korzysta z gotowych zapytań od firm, które mają budżet i szukają wykonawcy. Obie drogi prowadzą do tego samego miejsca: do rozmowy, w której firma pyta, co dokładnie robisz.
Dokąd prowadzić firmę z LinkedIn
To pytanie rozstrzyga, czy wiadomość zamieni się w zlecenie. Firma, która odpisała "brzmi ciekawie", chce zobaczyć ofertę w jednym miejscu i przesłać ją osobie, która zatwierdza wydatki. Profil na LinkedIn nie spełnia tej roli dobrze, bo wspólnik musi mieć konto, żeby go zobaczyć w całości, a strona usług pokazuje tylko część informacji.
Potrzebujesz więc stałego adresu z pełną ofertą: zakres zadań, narzędzia, godziny dostępności, sposób rozliczenia i dane kontaktowe. Co musi się tam znaleźć, rozkładamy krok po kroku w tekście o portfolio wirtualnej asystentki. Ten sam adres wklejasz do sekcji Wyróżnione, do stopki maila i do każdej odpowiedzi na ogłoszenie.
Ile czasu tygodniowo zajmuje LinkedIn wirtualnej asystentce
Realny plan to kilka godzin tygodniowo w stałym rytmie: raz w tygodniu jeden wpis o konkretnym zadaniu, które rozwiązałaś (bez danych klienta), codziennie kilka komentarzy pod wpisami osób z Twojej grupy docelowej i kilka przemyślanych wiadomości w tygodniu. Komentarze są ważniejsze, niż się wydaje, bo Twój nagłówek pokazuje się pod każdym z nich osobom, które czytają ten sam wpis.
Warto ten czas policzyć tak samo jak pracę dla klienta. Jeśli LinkedIn zabiera Ci cztery godziny tygodniowo, to jest to koszt pozyskania klienta, który musi się zmieścić w Twojej stawce. Jak ją ułożyć, żeby czas na szukanie zleceń nie zjadał zysku, pokazujemy we wpisie o stawce godzinowej wirtualnej asystentki.
LinkedIn, giełdy i katalog: jak je połączyć
Nie musisz wybierać jednego kanału. Giełdy dają szybki start i pierwsze opinie, LinkedIn daje dostęp do osób decyzyjnych w firmach, a stała oferta w katalogu pracuje wtedy, gdy nie masz czasu na żadne z nich, bo firma trafia na nią sama, wpisując zadanie i miasto. Porównanie giełd, z tym, na czym polega różnica między nimi, jest w tekście OLX czy Useme dla wirtualnej asystentki, a wszystkie kanały z czasem, jaki pochłaniają, zestawia strona o zleceniach dla wirtualnej asystentki.
Jeśli pracujesz dla firm zagranicznych, LinkedIn jest często jedynym kanałem, w którym w ogóle je spotkasz. Wtedy nagłówek i strona usług powinny być po angielsku, a w ofercie trzeba podać godziny w czasie klienta, co opisujemy przy wirtualnej asystentce z angielskim.
Błędy, przez które profil wirtualnej asystentki na LinkedIn nie przynosi zleceń
- Zdjęcie w tle i nagłówek o pasji. Firma w pierwszej sekundzie szuka odpowiedzi, co przejmiesz. Nagłówek o miłości do organizacji tej odpowiedzi nie daje.
- Cena w pierwszej wiadomości. Kwota bez zakresu zamienia rozmowę w porównywanie stawek. Najpierw zadanie i rytm, potem wycena dopasowana do zakresu.
- Zaproszenie z gotową ofertą w treści. Osoba, która dopiero przyjęła zaproszenie, a od razu dostaje cennik, zwykle przestaje odpisywać. Najpierw jedna konkretna obserwacja o jej firmie.
- Brak danych o dostępności. Właściciel firmy chce wiedzieć, czy odpiszesz w ciągu godziny, czy następnego dnia. Podaj godziny pracy w profilu i w ofercie.
- Opisy zleceń z danymi klientów. Wpis o tym, jak uporządkowałaś skrzynkę zarządu, ma pokazać metodę, a nie nazwy kontrahentów ani treść maili. Dyskrecja jest tym, za co firma płaci asystentce.
Co zrobić z tym dzisiaj
Przepisz nagłówek według wzoru: zadanie plus typ klienta. Napisz trzy zdania do sekcji Informacje: co przejmujesz, w jakim rytmie, po czym klient pozna efekt. Załóż bezpłatną stronę usług z zadaniami zamiast ogólnej kategorii. Potem opublikuj pełną ofertę pod stałym adresem i wklej go do sekcji Wyróżnione, żeby każda rozmowa z LinkedIn miała dokąd prowadzić. Profil w katalogu kosztuje 49 zł netto miesięcznie, nie pobiera prowizji od zlecenia, a firma kontaktuje się z Tobą bezpośrednio. Pełne warunki są w cenniku, a to, jak profil wygląda od środka, pokazuje strona dla specjalistek.